Rozglądałam się nerwowo po korytarzu. Pomimo, iż uczęszczałam do tej szkoły już od 8 lat, nadal nie czułam się tutaj zbyt pewnie. Ze wszystkich stron spoglądały na mnie obce, nieprzyjazne twarze. Mocniej zacisnęłam ręce na książkach, spuściłam głowę, zasłaniając twarz włosami i przyspieszyłam kroku. Po przerwie miała zacząć się lekcja historii naszego kraju - Eleander. Były to moje ulubione zajęcia. Poznawanie naszej przeszłości, w której pełno było od bohaterskich rycerzy oraz zachwycających księżniczek. Krwawych walk oraz obrzydliwych spisków. Zagłębiając się w przeszłość, zapominałam o teraźniejszości i przestawałam myśleć o przyszłości. W dzisiejszych czasach różnice pomiędzy klasami były niewyobrażalnie widoczne. Uczniowie z Klasy Niewolniczej nosili zużyte, brzydkie ubrania. Z mojej klasy każdy wyglądał przyzwoicie. Jednak Klasa Arystokracka nosiła ubrania pełne błyskotek i dodatków. Czuli się najważniejsi i najlepsi. Nienawidziłam tego. Jak to możliwe, że dobry człowiek z Klasy Niewolniczej w kółko musiał walczyć o jedzenie, a bufon z Klasy Arystokrackiej obżerał się wykwintnymi posiłkami? Zirytowana, nie zauważyłam jak przede mną zmaterializowała się jakaś postać. Wpadłam na nią i wyrżnęłam tyłkiem o podłogę. Jęknęłam cicho z bólu.
- Patrz jak leziesz - odezwała się nieznajoma. Spojrzałam w górę na twarz uczennicy. I westchnęłam ze zdumienia. Dziewczyna miała na sobie niezwykłej jakości płaszcz. Jej prawe oko mieniło się w odcieniach błękitu. Wpatrywałam się tak w nią przez dłuższy czas.
- Może coś powiesz? Przeprosisz? - warknęła nieznajoma.
- P-przepraszam - wypowiedziałam szeptem. I wtedy stało się coś niespodziewanego...
Sara?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz