Gdy, o dziwo, udało mi się uciec spod czujnego oka profesora, od razu udałam się do pokoju pielęgniarki. Nie chciałam wołać Sary, by nikt niepowołany mnie nie usłyszał. Powoli wkroczyłam do pomieszczenia. Było w nim ciemno i duszno. A w powietrzu dało się wyczuć jakiś ciężki zapach. Lekarstwa? Podeszłam bliżej biurka, gdy nagle coś złapało mnie za nogę. Na szczęście nie wydałam z siebie żadnego odgłosu. Spojrzałam z przerażeniem na swojego napastnika. Sara? Dziewczyna również spojrzała na mnie zdziwiona, lecz po chwili wstała z podłogi.
- Wynośmy się stąd... - wyszeptała.
Od razu ruszyliśmy w stronę wyjścia ze szkoły. Choć myśl o tym, że pierwszy raz pójdę na wagary, zniesmaczała mnie, to jednak ciekawość wzięła górę. Ruszyliśmy w stronę lasku, na Polanę Fauna. Kiedy już wspólnie się zgodziliśmy, że nic nam nie grozi, Sara wyciągnęła pokraczny pakunek z kieszeni.
Sara? :>
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz